
The mighty mythological hero, Garshasp, travels into distant lands in search for the secrets hidden in the temple of the dragon, unaware of the hidden dangers and creatures awaiting him in the cursed lands.
Modeled estimate, not a reported figure. How we estimate →
Media
About
Stats
All-time low is the lowest price we've recorded for this game since we started tracking it.
Languages: English*, Persian**languages with full audio support
Engagement
Hours played at review time, across 40 reviews with recorded playtime.
Reviews
Themes across 40 recent reviews and how positive each mention is. A keyword signal, not full sentiment analysis.
positive critical· bar length = how often the theme comes up
Reviews
Zacznijmy od tego, że polecam tę grę, ale nie za pełną cenę. Sam dorwałem ją jak była przeceniona z 17.99 na 1.75 zeta, nie żałuję wydania na nią niecałych dwóch złotych, ale prawie dwudziestu żałowałbym ostro, bo nie jest to ani długa, ani wciągająca produkcja, także jeśli się czaicie, to polecam czekać na promkę. Nigdy wcześniej nie miałem do czynienia z Garshaspem, to moje pierwsze zetknięcie z tym bohaterem i... cóż. No uśmiałem się, podchodząc do tego byłem świadom, że nie czeka mnie przygoda, tylko masa ciśnięcia beki, więc stricte nie miałem CZYM się zawieść. Opowieść zaczynamy w lesie, Garshasp i jego brat szukają tajemniczej Świątyni Smoka, po krótkiej cutscence bohaterowie rozdzielają się, my - sterujący tytułowym Garshaspem - znajdujemy w oka mgnieniu ruiny starodawnej budowli, które przez około dwie godziny będziemy przemierzać, szukając jakiejś magicznej buławy. I tyle. Fabuła prosta jak drut, Jestem przekonany, że gdybym znał tę grę i nie utykał głupio na kilka-kilkanaście minut szukając dalszej drogi, to ukończyłbym tytuł w około 40 minut. Co było fajnego w Garshaspie i Świątyni Smoka? - Gra ma w sobie coś, co momentami przywodzi na myśl "Prince of Persia". Oczywiście obie produkcje są jak piernik i wiatrak, nie ma najmniejszego porównania, ale jednak coś ten Garshasp zrobił, że mi się skojarzyło. - Bardzo ładny smok na końcu! Taki chunky boy, grubiutki, fajniutki, z karczychem masywnym jak taran oblężniczy, strasznie mi się spodobał! - Prostota walki, niewymagające starcia - pozycja idealna jeśli jesteście chorzy albo zmęczeni po pracy i nie macie pomysłu co ze sobą zrobić wieczorkiem. - Bardzo zabawna. Naprawdę, jeśli gracie nie oczekując fajerwerków, to wyjątkowo mocno pośmiejecie się na tragicznych, paskudnych cutscenkach! - Gra stara się regularnie urozmaicać rozgrywkę. Jak jej to wychodzi to już inna sprawa, ale doceniam, że co rusz, kiedy akurat nie walczyłem, na mojej drodze stawały proste jak drut łamigłówki, za każdym razem innej natury, dzięki temu na sekundkę wyrywałem się z monotonii! Co było NIEfajnego w Garshaspie? - Kamera. Ja naprawdę doceniam klasyki typu: Resident Evil, Devil May Cry czy Silent Hill, gdzie kamera zawieszona jest pod pewnym kątem i śledzi bohatera, ale my nie mamy bezpośredniego wpływu na jej ruch, w Garshaspie jednak ten zabieg nie działał w 100%. Czasami faktycznie, kamera obracała się w stronę, w którą mamy iść, co naprawdę pomagało, ale przez większość czasu ma się w głowie "czemu, kurde, nie mogę się porozglądać, ja tu nic nie widzę!". Może nie było absolutnej tragedii, ale problem jest na tyle irytujący, że musiałem o nim wspomnieć. - Sterowanie. A raczej brak menu, w którym w każdej chwili można podejrzeć kontrolki. W 1/3 gry utknąłem przez to na dobre dziesięć minut i zdążyłem wcisnąć WSZYSTKIE klawisze na klawiaturze, nim w końcu sięgnąłem po pomoc w postaci gameplaya na yt, żeby odkryć jak się wspina na ściany. - Kombosy. Teraz pewnie większość z was myśli: cooo, jak kombosy mogą być wadą? ? ? No więc mogą, a konkretniej wadą jest to, że całą grę można przejść spamując przycisk "e" i wykonując jedną sekwencję ruchów. Serio. Dlatego to właśnie wada, niby mamy tych pięć kombosów na krzyż, ale jeśli mam być szczery, dopiero na koniec gry zorientowałem się, że owe kombinacje przycisków istnieją, osobiście doszedłem aż do ostatniego bossa nie korzystając z nich, bo walka była tak łatwa i niekreatywna, że nie potrzebowałem nic poza okazjonalnym machaniem mieczem i tym nieszczęsnym "e". - Fabuła i czas rozgrywki. No co tu dużo mówić, fabuła jest tak skąpa, że brzmi jak pomysł na rp wrzucony na tematyczną grupkę na fb, a nie jak cały wątek przewodni. Dodatkowo nie pomaga tu fakt, że Świątynię Smoka przechodzimy w maksymalnie dwie godziny (a to pod warunkiem grania pierwszy raz i częstego utykania w miejscu przez niewiedzę gdzie iść dalej). Bieda pod tym względem, tutaj akurat nie mam litości, jestem tym aspektem kompletnie rozczarowany. - Postacie, zwłaszcza główny złol. W Gorshaspie nikt nie jest osobą, wszyscy są tekturkami, ale o ile w tych trzech-czterech pół minutowych cutscenkach mamy szansę choć trochę przyjrzeć się głównemu i jego bratu, o tyle złol pojawia się dwa razy, za pierwszym razem na około pięć sekund, chyba nawet się wtedy nie odzywa, a za drugim (JEŚLI KOGOŚ TO OBCHODZI, TUTAJ SPOILER!) na końcu, kiedy okazuje się, że ten randomowy ork ma być naszym finalnym bossem. To był tak z czapy wyjęty wątek, ja kompletnie nie wiedziałem co się dzieje, czemu walczę z jakimś goblinem a nie pięknym smoczyskiem! - Dubbing. To co się dzieje z kwestiami wypowiadanymi przez postacie to jakiś żart. W całej produkcji odzywają się czterej aktorzy głosowi - Gorshasp, który brzmi jak po spaleniu czterech paczek mocnych fajek i popiciu ich whisky, taki edgy nastolatek, kompletnie to nie pasuje do dorosłego mężczyzny. Poza nim odzywa się jego brat - ten z kolei brzmi tak jak ja za czasów szkolnych, kiedy polonistka wywoływała mnie na środek i kazała przemawiać przed klasą, każdy z lękiem społecznym zrozumie o co chodzi i jaki w takich sytuacjach ma się głos; faceta wzięli chyba z ulicy, bo cały czas miałem wrażenie, że koleś boi się mówić do mikrofonu. Kolejny jest główny boss, temu nieco zmodulowali głos i... welp, brzmi jak najtańszy możliwy złol, czasami ryczy, czasami wydaje dzikie, zabawne odgłosy ("RAWWWR!", "ARRRRGH!"), generalnie bez szału, sztampa. Ostatni jest narrator czytający znajdowane po drodze notatki. Ja naprawdę próbowałem go słuchać i aż do połowy gry podnosiłem te nieszczęsne papierki, ale gość mówił tak nudnym tonem, że nie dałem rady i odpuściłem. - Strona wizualna. Istnieje i chyba więcej nie muszę mówić, starczy wam, że brat głównego nie ma jamy gębowej, tylko wyciętą w modelu dziurę na usta. Dobrej, ponarzekałem, pozachwycałem się gadem, to chyba wszystko, co miałem do powiedzenia. Powtarzam: grę polecam tylko na przecenie jak jest za dwa złote, w innym wypadku odradzam zakup, bo będziecie zwyczajnie żałować, za niecałe dwie dychy lepiej sprawić sobie pierwszy epizod Sally Face. A teraz garść przydatnych tipów, przez nieznajomość których zdarzyło mi się utykać: - W tej grze jest podwójny skok, jeśli szybko wciśniecie dwa razy spację, Garshasp doskoczy do krawędzi pionowych ścian i się ich chwyci. - Przycisk "E" służy nie tylko do podnoszenia notatek i interakcji z przedmiotami, można go też spamować na małych lub wytrąconych z równowagi przeciwnikach, by zrobić im natychmiastowe zabójstwo. Nawet końcowego bossa dało się powalić na chwilę za pomocą "e", także całą grę da się przejść tylko na tym jednym klawiszu. - Gdy odblokujecie trzy filary do kręcenia mostem w okrągłej świątyni pamiętajcie, że trzeci filar porusza DRUGIM mostem, nie tym pierwszym. Tak, tego nie było wcześniej widać, ale mosty są dwa, dzięki temu, że można ustawić oba na raz możliwe staje się wykonanie czasowego czelendżu. Jeśli antywirus wykryje wam wirusa, dodajcie plik Gorshasp.exe do wyjątków bądź wyłączcie Avasta (czy cu tam macie) na czas gry!
QWQWQWQW
Ha c'est vraiment pas bon. Les controle sont hallucinant de rigidité. -> Ca ressemble a du 1er Tomb Raider en x10 pire car la camera n'est jamais bien placé. C'est un vieux jeux (ou style vieux jeu en tout cas). Je suis tres bon public mais la je me dit que c'est grave perte de temps. A ne pas acheter plus de 1€ et votre avis sera fait en quelques minutes rs. EN vrai pour 0€ i ly a bien mieu de nos jours ^^
уныло и криво почти так себе моя оценка 6 из 10 .
nice game need more character
Garshasp: Temple of the Dragon, developed by Dead Mage and published by Digital Dragon, is an ambitious yet uneven action title that attempts to carve out a space in the hack-and-slash genre by drawing inspiration from Persian mythology. As a prequel to Garshasp: The Monster Slayer, it sets out to expand the legend of its towering protagonist, placing players in the role of a powerful warrior battling monstrous foes across ancient, myth-infused landscapes. The concept itself is compelling, offering a cultural backdrop that feels refreshingly different from the more commonly explored mythologies in gaming, but the execution struggles to consistently support that promise. The combat system forms the backbone of the experience, built around heavy melee attacks, combo chains, and crowd-based encounters. At first glance, it suggests a familiar but satisfying loop of timing strikes and managing groups of enemies. However, as the game progresses, the limitations of the system become increasingly apparent. Enemy variety is limited, and their behaviors rarely evolve in ways that challenge the player to adapt. As a result, combat encounters often settle into repetition, with the same patterns and tactics carrying through most of the game. The lack of responsiveness in movement and attacks further dampens the sense of impact, making what should feel powerful instead come across as sluggish and occasionally imprecise. Level progression follows a linear structure, guiding players through a series of environments that blend combat sequences with occasional platforming and light puzzle elements. While there are moments where the game hints at a grander scale—particularly in encounters with larger enemies or in its more expansive settings—these moments are not fully realized. Platforming sections, in particular, can feel awkward due to imprecise controls, and the camera system often complicates navigation rather than assisting it. Fixed angles and limited control can obscure threats or disrupt positioning, turning otherwise manageable situations into frustrating ones. Where the game does stand out is in its thematic direction. Drawing from Persian mythology gives Garshasp: Temple of the Dragon a distinct identity, with creature designs and environmental motifs that feel less familiar than the usual fantasy archetypes. There is a clear effort to present a world rooted in a different cultural lens, and this gives the game a sense of uniqueness that helps it stand apart, at least conceptually. Unfortunately, the narrative delivery does not fully capitalize on this foundation. The story unfolds in a straightforward manner, with dialogue and voice performances that often lack emotional depth, making it difficult to become fully invested in the journey. Combined with a relatively short runtime, the narrative feels more like a brief glimpse into a larger world rather than a fully developed tale. From a technical standpoint, the game shows clear signs of its limitations. Visuals are functional but lack refinement, with environments and character models that feel dated and animations that lack fluidity. Sound design is similarly inconsistent, with voice acting that can feel flat and effects that do little to enhance immersion. Occasional bugs and performance issues further detract from the overall experience, reinforcing the sense that the game needed more polish before release. Despite these shortcomings, there is an underlying sense of ambition that is hard to ignore. Dead Mage clearly aimed to deliver a cinematic, mythological action experience on a limited scale, and while the final result falls short of that vision, the effort is visible in the game’s scope and intent. For players who appreciate lesser-known mythological settings or are curious about experimental action titles, there may be some enjoyment to be found, particularly if expectations are kept in check. Ultimately, Garshasp: Temple of the Dragon is a game defined by its contrasts. It offers an intriguing premise and a unique cultural perspective, but struggles to support them with engaging mechanics and technical polish. The experience can feel repetitive and occasionally frustrating, and while it has moments of interest, they are not enough to elevate it beyond its limitations. It remains a niche title that may appeal to a specific audience, but for most players, it is more notable for what it attempts than for what it achieves. Rating: 5/10
https://youtu.be/Rm358I_w4OQ Making a fast follow sequence without improving the core gaps in gameplay is a not a great showing for the Garshasp franchise.
Very nice game
badly optimised and shorter than the first one but still ok
I actually found this game pretty fun and didn't encounter any lag or game breaking glitches. I had to launch it from Windows but then it played fine. It's certainly not God of War, although it pretends to be. It needed to be a lot longer as it can be finished in around an hour and a half. The combat is fun and the cutscenes are hilariously bad. I especially like the opening cutscene that makes the main character out to be a total jerk for no apparent reason. The game is super linear but the environments are cool and remind me of Ico on PS2.
Related
Related
Trends
Modeled estimate over time, reconstructed from Steam's monthly review histogram.
Momentum
Pace estimated from the game's recent review growth (our daily snapshots) at its own sales-per-review ratio — a momentum signal, not booked sales.
Audience
Estimated from the language of this game's reviews — a proxy for where players are, not official Steam demographics.
Related
| Beautiful Feet Cabin | $18.7K | 148 | 59% | $4.99 |
| Mother Daughter Pleasure Pets | $18.7K | 121 | 64% | $9.99 |
| Forgiveness : Escape Room | $18.7K | 121 | 67% | $9.99 |
| Real Warfare 2: Northern Crusades | $18.7K | 135 | 47% | $4.99 |
| Bakahazard 3 | $18.7K | 112 | 100% | $6.99 |
| VINE | $18.6K | 60 | 83% | $14.99 |
Related
| 7 Days to Die | $425.3M | 403.6K | 87% | $44.99 |
| Mount & Blade II: Bannerlord | $309.8M | 294K | 88% | $49.99 |
| Palworld | $279.6M | 447.5K | 94% | $20.99 |
| The Forest | $254.8M | 678.6K | 96% | $19.99 |
| Ready or Not | $238.1M | 339K | 78% | $49.99 |
| Clair Obscur: Expedition 33 | $233.9M | 273.3K | 95% | $47.99 |