
The Occultist is a first-person narrative thriller. You play as Alan Rebels, a paranormal investigator who travels to an abandoned British island after his father's disappearance. Explore Godstone island, face supernatural entities, and uncover long-buried occult rituals.
Modeled estimate, not a reported figure. How we estimate →
Media

About

Genres
Stats
All-time low is the lowest price we've recorded for this game since we started tracking it.
Engagement
Hours played at review time, across 44 reviews with recorded playtime.
Reviews
Themes across 44 recent reviews and how positive each mention is. A keyword signal, not full sentiment analysis.
positive critical· bar length = how often the theme comes up
Reviews
Absolutamente do NADA perdi meus saves com 5 horas de progresso. Abri a Steam hoje, o jogo e estava apenas o "Continuar"...
Совершенно средний по всем параметрам ужастик - симулятор ходьбы. Таких было уже слишком много, чтобы пытаться что-то описать про эту игру. Если вы играли хоть в один, вы прекрасно будете знать весь геймплейный цикл от начала до финальных титров. Во многом Окультист даже еще более посредственный - он СЛИШКОМ коридорный (даже в поле пшеницы вам не дадут свернуть с одной конкретной тропинки), СОВСЕМ не страшный. Загадки тут от "норм" до "унылая беготня". Еще, игра очень плохо оптимизирована. Реально, нестабильные 40-50фпс это максимум, если не включать DLSS, при том что графика тут совершенно обычная. Единственное, чем игра действительно берет -- своей очень крутой атмосферой. Художники тут постарались на славу, и как набор статичных картинок игра выглядит ну просто бомбически. Благо, проходится она быстро, и воспринимается скорее как прогулка по страшному квесту из Клаустрофобии, чем как полноценная игра. Но палец вверх все-таки ставлю за действительно красивые мрачные локации. Что больница, что цирк, что кладбище, разве что финальная в особняке ну прям такое, замок Димитреску у нас дома.
Odgrywanie roli łowcy duchów z pewnością dostarcza frajdy i adrenaliny, ale jak pokazują liczne przykłady: zarówno literackie, jak i filmowe – igranie z nieznanym bywa niebezpieczne i nieodpowiedzialne. W końcu klątwy czy nawiedzenia kierują się pewnymi zasadami, jakie „wystarczy” tylko poznać w celu ich rozwiązania. Wartowałoby tylko przy tym przeżyć. Takie wirtualne wrażenia ma nam dostarczyć nowa pozycja z oferty wydawcy Daedalic Entertainment (to ci m.in. od serii Deponia). „Przeszłość nigdy nie umiera. Nawet nie minęła” – William Faulkner The Occultist to survival horror stawiający na mocną historię, prezentujący akcję z widoku pierwszej osoby. Wcielamy się tu w niejakiego Alana Rebelsa, który właśnie przybył na wyspę Godstone w celu odnalezienia swojego ojca, Gabriela. Rodzic zniknął jakiś czas temu z radaru. Często jednak wspominał o tym miejscu, więc logicznym byłoby by sprawdzenie tego tropu. Od samego początku wiadomo, że coś tu mocno nie gra. Las przez który kierujemy swoje pierwsze kroki jest piękny, ale zastanawiająco cichy. Wizyta w pierwszym napotkanym domostwie rozwieje szybko wszelkie wątpliwości. Misja poszukiwawcza zamienia się w walkę o własne życie, połączone z koniecznością odkrycia ponurej prawdy o sekciarskich praktykach wyspiarzy sprzed kilku dekad. Będzie to opowieść zabarwiona goryczą i poczuciem straty. O poszukiwaniu sposobu, aby pokonać śmierć, by odwrócić to co nieuniknione. Wszystkimi dostępnymi środkami, nawet moralnie niewybaczalnymi. Tu też pojawią się pierwsze wpisy o klątwie, która swoim zasięgiem objęła całą wyspę, sprowadzając śmierć na prawie wszystkich mieszkańców. Szkopuł w tym, że nawet w takiej sytuacji części z nich nie będzie dane zaznać spokoju. „Weźmisz czarno kure” – Andrzej Pilipiuk Alan jest badaczem zjawisk paranormalnych, ale daleko mu do kuglarzy, którzy próbują naciągnąć naiwnych paroma sprawdzonymi sztuczkami. Ma stosowaną wiedzę, moce i narzędzie, które stworzono z ptasiego czerepu, na którym osadzono znaki. Pełni ono rolę wahadła, które pokazuje wszystko to co skryte przed ludzkim okiem. W swojej początkowej formie bohater przykłada go sobie do oka i analizuje otoczenie, poszukując jaśniejących przedmiotów. Szkiełko odkrywa też dużo więcej niewidocznego, ale ma to raczej podbijać wrażenia z eksploracji i koniec końców dobrze działa na klimat. Na przestrzeni prowadzonego śledztwa okultysta nabędzie kilka ulepszeń, które pozwolą mu manipulować czasem, posiąść moc „podręcznego” widmowego kruka czy rozkazywać gryzoniom, aby zmieniły swoje położenie. Wszystko to wygląda bardzo efektownie i pomaga w rozwiązywaniu zagadek, choć aspekt „flecisty” rodem z opowieści braci Grimm został potraktowany pobieżnie, pojawiając się dopiero pod koniec zabawy. Poziom zagadek okazuje się bardzo przystępny i choć trafią się takie, które wymagają więcej pomyślunku i poszperania w otoczeniu, tak przy żadnym z nich się na dłużej nie zaciąłem. Takie wywarzenie daje sporą satysfakcję, choć jest tu obecna mała łyżeczka dziegciu. Twórcy gry w paru momentach ewidentnie przykładali wagę do cielesności bohatera. Przy operowaniu przedmiotami natomiast tego nie ma. Ostrzone nożyce lewitują w powietrzu, a haczyk wyciągający coś ze zlewu ewidentnie „wisi”. Detale te ze sobą zdecydowanie nie rezonują. „Każda manifestacja pozostawia ślad – czasem w obrazie, czasem w dźwięku” – z zapisków anonimowego spirytysty Zwiedzane lokacje wyglądają przepięknie, nawet jeżeli stanowią wyświechtany kanon miejsc widzianych w horrorach. Mamy tu zatem cmentarz, szpital, wesołe miasteczko, sierociniec czy posiadłość bogacza, która wręcz ocieka przepychem. Twórcy postawili nacisk na badanie otoczenia i sprawdza się to „w praniu”, bo pomieszczenia potrafią zachwycić detalami. Niestety pod względem grafiki słabo wypadają postacie, tak żywe, jak i martwe. W ich kształtach tkwi pewna nienaturalność, bez względu na stan danej istoty. Udźwiękowienie jest naprawdę dobre i wydaje się odpowiednio stonowane do tego, co dzieje się na ekranie. Szkoda, że aktor głosowy najwyraźniej trochę tu przeszarżował, chcąc chyba sprezentować Batmana na kacu. Barwa i ton głosu są często przerysowane, nie pasując do odgrywanej postaci, co widać zwłaszcza w scenach z ojcem. Do reszty obsady nie mam zastrzeżeń. „Pomiędzy drewnem a kamieniami Domu na Wzgórzu zalegała głucha cisza, a to, co po nim chodziło, chodziło samotnie” - Shirley Jackson Choć Alan ma pewne zdolności, tak w kontakcie z mściwymi duchami jest zupełnie bezbronny. Trzeba więc od razu wiać, albo próbować się skradać. Praktyka jednak pokazuje, że aby zginąć – trzeba się nieco postarać. Już na wczesnym etapie można dojść do wniosku, że wszelkie widma poruszają się po ściśle wyznaczonych obszarach. Wystarczy wejść do jakiegokolwiek pokoju przylegającego do takiej strefy i już ma się umarlaka z głowy, nawet gdy ten będzie na nas ewidentnie zerkał zza futryny. Notabene sztuczna inteligencja sama „yntelignecją” nie grzeszy. Potrafi się zablokować na przedmiotach (złośliwość rzeczy martwych?) lub ruszyć z opóźnieniem w pościg, aby po paru sekundach zapomnieć o całym zajściu. Na dalszym etapie czeka nas też stracie z bossami, aczkolwiek odkrycie ich słabości zajmuje dosłownie kilka chwil i nie stanowi to żadnego wyzwania. Finałowi brak niezbędnego napięcia, a i volta fabularna wskazuje bardziej na chaos niż konkretny pomysł na zakończenie. Bardziej irytują sekwencję QTE, które pojawiają się w momencie, gdy w oskryptowanym miejscu za rękę złapie nas jakaś mara bądź trzeba będzie przejść przez prowizoryczne kładki. „Najstarszym i najsilniejszym uczuciem znanym ludzkości jest strach...” - H.P. Lovecraft Tytułowemu okultyście nie sposób odmówić klimatu i niezłej atmosfery, które początkowo skutecznie przykuwają do rozgrywki. W miarę postępów napięcie jednak ulatuje, nie pojawiając się aż do finału. Twórcy ewidentnie przesunęli straszenie na drugi plan, choć kilka razy udało im się sprawić, że podskoczyłem. Nie jest to jednak subtelna groza, a sztuczki oparte na jump scare’ach. Kilka razy można dać się zaskoczyć, ale potem już wręcz oczekiwałem tych zagrań w pewnych momentach i się nie przeliczyłem. Gorzej gdy wskutek badania otoczenia coś takiego się przypadkiem przeoczy, będąc odwróconym plecami. Duchy miast straszyć, budzą raczej politowanie. Zwłaszcza jak im się dobrze przyjrzy… "Post mortem" The Occultist jest niestety doświadczeniem liniowym, które zajmie wam około pięciu godzin niezłej zabawy. Fakt ten sprawia, że ewentualna regrywalość jest tu znikoma. Nie oznacza to, że gra nie zasługuje na uwagę. Wręcz przeciwnie. Dzieło studia Daloar oferuje zdecydowanie więcej zalet niż wad, aczkolwiek spoglądanie w ciemność potrafi nieco „odstraszyć”. Szkoda też, że twórcy dowieźli odczuwalnie mniej niż zapowiadali, bo sam w oparciu o materiały promocyjne oczekiwałem odrobinę dynamiczniejszej zabawy. Plusy: - wygląd otoczenia - ciekawe zdolności postaci - udźwiękowienie - zagadki dają radę - niezła atmosfera w pierwszej części gry Minusy: - sztuczna inteligencja lubi zawodzić - słaby wygląd postaci - w drugiej części gry atmosfera wyparowuje - Doug Cockle brzmi jakby zabalował - system skradania jest w zasadzie zbędny - gra na raz Werykt: 70/10
It is a beautifully made game. Reminded me of Silent Hill and Layers of Fear somewhat. The riddles are not hard but still entertaining. The atmosphere of the locations is mesmerizing. Loved the soundtrack too. As a big fan of the paranormal and the occult I just fell in love with this game! Controls are very comfortable. Ah, and that voice! Great voice acting!
Jogo cativante e tras de volta uma sensação de investigação que faltava nos games, as peças vão se encaixando e muitos plottwists, ele entrou fácil no meu top 10 de terror, talvez até um top 6, o jogo fechado uma vez bem explorado, vc é capaz de fazer 90% ou até 100% de primeira, tempo de jogo eu tive de 14 a 15h para concluir, recomendo muito, preço justo mesmo fora de promoção, ainda vou comprar a dlc para pegar o artbok, e um dia rejoga-lo quando tiver um pc melhor para jogar na resolução máxima, joguei na média e baixa, e ele ficou bonito ainda assim. é dificil achar um critica do jogo, são poucos enroscos nos controles, quase nada, e não tive nenhuma bug notável que me atrapalhou no jogo, o jogo esta pronto e redondinho!
muy bueno el juego y cpn sus propias tematicas :)
truly unique game, great story, puzzles and areas with geralt voice, 10/10
Some puzzles are challenging and some puzzles made no sense. The part with Gabriel on the island ,I thought was dumb, made no sense. Overall it is still worth playing. Graphics are good.
[h1] Новый Алан Вейк? [/h1] ...ну почти. Схоже только имя гг, его тоже Аланом зовут но фамилия не Вейк. В полне себе неплохой хоррор на пару вечеров. Тихо не спеша прошел его на платину. Очень был удивлен офигенной атмосферой и главное ДОБРОТНЫМИ скримерами. Я как любитель жанра хоррор скажу с увереностью что игра в этом плане на 10/10 Так что всем рекомендую, а я дальше буду ждать игры от этих разработчиков, знайте вы звери ебашьте дальше такие игры
Норм
Related
Related
Trends
Concurrent players on Steam, sampled daily since tracking started.
Audience
Languages: English*, Spanish - Spain, French, German, Japanese, Korean, Russian, Simplified Chinese, Italian, Polish, Portuguese - Brazil, Spanish - Latin America +2 more
Estimated from the language of this game's reviews — a proxy for where players are, not official Steam demographics.
Related
| Kingdom of Night | $181.9K | 382 | 88% | $19.99 |
| The Inn-Sanity | $182K | 1.6K | 96% | $7.99 |
| Starvester | $182K | 750 | 70% | $6.29 |
| The Basement Collection | $182K | 1.6K | 87% | $3.99 |
| Munich Bus Simulator | $181.8K | 340 | 60% | $14.99 |
| The Night of the Rabbit | $181.8K | 3.4K | 89% | $2.99 |